Na początku lat 70 takie kapelę jak Deep Purple czy Black Sabath zaczęli produkować cos mocniejszego przewlekajże rock, zaczęli grać hard rock, z którego wyprowadza się heavy metal. Pierwsze zespoły heavymetalowe pojawiły się w latach 80. Nikt wcześniej nie ćwiczył przynosić głębokiego czadu. Moda na owa muzykę do Polski doszła w latach 80. Początek manewru sięga latek 70-tych, ale najogromniejsza popularność w wielu brzegach osiągnął w kolejnej dekadzie, kiedy to koncerty rockowe zaczęły przybierać kierunek coraz większej widowiskowości a teatralizacji.
Metalowcy nie głoszą osobliwej ideologii czy filozofii. Teksty piosenek podkreślają szacunek diablika, zła, apoteozę tych pejoratywnych dynamiki. Zamiłowanie okultyzmem natomiast czarna magia wywołuje, ze identyfikuje się ich często z satanistami. Ideologia tej kontrkultury usprawiedliwia się głównie na przewrocie przeciw wszystkim naporom z zewnątrz oraz na własnej niezależności natomiast funduje tolerancyjność poniżej innych subkultur. W Polsce metalowcy są nieczęsto też sprzęgani oraz oskarżani o satanizm, ponieważ istnieje wśród nich nieznaczny element satanistów. Zauważanie poprzez ów pryzmat tożsamej subkultury jest jednakże krzywdzące dla większości figury, jakie się z nią identyfikują.
Metalowcy nie głoszą osobliwej ideologii czy filozofii. Teksty piosenek podkreślają szacunek diablika, zła, apoteozę tych pejoratywnych dynamiki. Zamiłowanie okultyzmem natomiast czarna magia wywołuje, ze identyfikuje się ich często z satanistami. Ideologia tej kontrkultury usprawiedliwia się głównie na przewrocie przeciw wszystkim naporom z zewnątrz oraz na własnej niezależności natomiast funduje tolerancyjność poniżej innych subkultur. W Polsce metalowcy są nieczęsto też sprzęgani oraz oskarżani o satanizm, ponieważ istnieje wśród nich nieznaczny element satanistów. Zauważanie poprzez ów pryzmat tożsamej subkultury jest jednakże krzywdzące dla większości figury, jakie się z nią identyfikują.
Gdybyś krzyczal przez 8 lat, 7 miesiecy i 6 dni wyprodukowalbyś wystarczająco energii do podgrzania 1 filizanki kawy. (Nie wydaje mi sie to warte wysilku.)
Gdybyś puszczal bąki bez przerwy przez 6 lat i 9 miesiecy wyprodukowalbyś wystarczająco gazu równego energii bomby atomowej. (No to mi sie wydaje bardziej warte wysilku!)
Ludzkie serce wytwarza wystarczające ciśnienie aby wystrzelic krew na odleglośc 20 metrów. (O ludzie!)
Orgazm świni trwa 30 minut. (W przyszlym zyciu chce byc świnią)
Karaluch zanim umrze moze zyc jeszcze przez 9 dni po odcieciu mu glowy (Ciągle jeszcze myśle o tej świni.)
Uderzając glową w ściane zuzywasz 150 kcal na godzine (Nie próbuj w domu. Spróbuj w pracy)
Pchla moze skoczyc na odleglośc 350 dlugości wlasnego ciala. To tak jakby czlowiek skoczyl na odleglośc boiska. (30 minut... szcześciara z tej świni! Wyobrazasz to sobie?)
Sum ma ponad 27,000 kubeczków smakowych (Co moze byc tak smacznego na dnie stawu?)
Niektóre lwy kopulują 50 razy dziennie. (Nadal chce byc świnią w przyszlym zyciu... stawiam jakośc nad ilośc)
Motyle smakują jedzenie stopami. (Coś co zawsze chcialem wiedziec)
Najsilniejszym mieśniem jest...jezyk. (Hmmmmmm......)
Osoby praworeczne zyją przecietnie 9 lat dluzej niz osobyleworeczne. (Jezeli jesteś obureczny pownieneś wykalkulowac przecietną?)
Slonie są jedynymi zwierzetami, które nie potrafią skakac (OK, to w zasadzie jest fajne)
Koci mocz świeci w podczerwieni. (Zastanawiam sie komu zaplacono, zeby to zbadal?)
Strusie oko jest wieksze niz strusi mózg (Znam takich ludzi)
Rozgwiazdy nie mają mózgu. (Takich ludzi tez znam)
Niedźwiedzie polarne są leworeczne. (Jak zmienią reke to bedą zyly dluzej)
Ludzie i delfiny są jedynymi stworzeniami, które uprawiają sex dla przyjemności. (A co z tą świnią?)
Gdybyś puszczal bąki bez przerwy przez 6 lat i 9 miesiecy wyprodukowalbyś wystarczająco gazu równego energii bomby atomowej. (No to mi sie wydaje bardziej warte wysilku!)
Ludzkie serce wytwarza wystarczające ciśnienie aby wystrzelic krew na odleglośc 20 metrów. (O ludzie!)
Orgazm świni trwa 30 minut. (W przyszlym zyciu chce byc świnią)
Karaluch zanim umrze moze zyc jeszcze przez 9 dni po odcieciu mu glowy (Ciągle jeszcze myśle o tej świni.)
Uderzając glową w ściane zuzywasz 150 kcal na godzine (Nie próbuj w domu. Spróbuj w pracy)
Pchla moze skoczyc na odleglośc 350 dlugości wlasnego ciala. To tak jakby czlowiek skoczyl na odleglośc boiska. (30 minut... szcześciara z tej świni! Wyobrazasz to sobie?)
Sum ma ponad 27,000 kubeczków smakowych (Co moze byc tak smacznego na dnie stawu?)
Niektóre lwy kopulują 50 razy dziennie. (Nadal chce byc świnią w przyszlym zyciu... stawiam jakośc nad ilośc)
Motyle smakują jedzenie stopami. (Coś co zawsze chcialem wiedziec)
Najsilniejszym mieśniem jest...jezyk. (Hmmmmmm......)
Osoby praworeczne zyją przecietnie 9 lat dluzej niz osobyleworeczne. (Jezeli jesteś obureczny pownieneś wykalkulowac przecietną?)
Slonie są jedynymi zwierzetami, które nie potrafią skakac (OK, to w zasadzie jest fajne)
Koci mocz świeci w podczerwieni. (Zastanawiam sie komu zaplacono, zeby to zbadal?)
Strusie oko jest wieksze niz strusi mózg (Znam takich ludzi)
Rozgwiazdy nie mają mózgu. (Takich ludzi tez znam)
Niedźwiedzie polarne są leworeczne. (Jak zmienią reke to bedą zyly dluzej)
Ludzie i delfiny są jedynymi stworzeniami, które uprawiają sex dla przyjemności. (A co z tą świnią?)
Poznaniacy piszą skargi do biur podróży. Biura skarżą się na poznaniaków
Dziennikarka "Gazety" odwiedziła przed sezonem poznańskie biura podróży. Spisała, co pracownicy biur mówią o niektórych wczasowiczach. Rozmowy były anonimowe, bo biura nie chciały stracić pozostałych klientów.
Biuro X: - Klient, jakieś 30 lat, wpadł do biura zdenerwowany i puścił nam film. Wrócił właśnie z wczasów w Tunezji. Film był o tym, jak klient kąpie swoje półtoraroczne dziecko w wannie, a dziecko kaprysi, nie chce stać pod prysznicem, wyrywa się, płacze. Oglądałyśmy z koleżanką i nie wiedziałyśmy, o co chodzi. Film trwał ze 20 min. Okazało się, że był dowodem w sprawie reklamacji. Klient zażądał rekompensaty "za straty moralne" poniesione w czasie pobytu za granicą, ponieważ w hotelowej wannie nie było korka. Zapytałyśmy, czy poszedł w sprawie korka do recepcji albo do rezydentki. Nie, korek zdaniem klienta powinien być na miejscu, czyli w wannie.
Inna pani była oburzona, że "w Tunezji w basenie pływają Arabowie". Uważała, że tubylcy nie powinni być w tym samym hotelu co turyści.
Angielska poprawność
Najczęściej klienci skarżą się na monotonię menu i małe ilości mięsa.
Biuro Y: - Była skarga, że w Egipcie w wersji all inclusive nie było coli light, chociaż uprzedzaliśmy klientów, że menu all inclusive składa się z produktów regionalnych, a cola light do nich nie należy. Inny klient narzekał, że nie było schabowego, chociaż ktoś, kto wybiera się do krajów muzułmańskich, powinien wiedzieć, że tam nie hoduje się świń.
Pracownicy biur skarżą się, że Polacy mało interesują się miejscem, do którego jadą.
Pani z biura X: - Jadą do Grecji i pytają, czy będzie polska telewizja. Albo potem narzekają, że nie było. Uważają, że hotel trzygwiazdkowy w Egipcie powinien oferować to samo, co poznański Novotel, chociaż Novotel to hotel biznesowy w centrum miasta i musi mieć internet, telefon i kablówkę, a hotel z trzema gwiazdkami przy plaży służy do wypoczynku i powinien mieć raczej basen i miejsce do zabaw dla dzieci.
Bo podrywał ją boy
Pracownica biura Z: - Polacy niechętnie dają napiwki. A przecież w krajach arabskich np. napiwki są traktowane prawie jak jeden z filarów islamu - jałmużna. Bogaty dzieli się majątkiem z uboższym. Nie dać napiwku to wstyd, a nasi klienci dają napiwki tylko wtedy, kiedy ktoś zrobił coś ekstra. Staramy się informować turystów o miejscowych zwyczajach, nie zawsze odnosi to skutek. Sama widziałam, jak Polacy w hotelu pięciogwiazdkowym w Tunezji wyszarpywali walizki od boya hotelowego, żeby nie musieć dawać napiwku. I potem jest kłopot, bo w hotelach, gdzie już byli Polacy, obsługa jest mniej wylewna w kontaktach z naszymi rodakami. Panuje tylko "angielska poprawność". Trudniej załatwić miejsca w takim hotelu.
Biuro Y: - Po powrocie z Grecji jeden z turystów przez półtora roku pisał do biura reklamacje, że miał wytarte guziki w pilocie do TV. Domagał się rekompensaty za niski komfort.
Biuro X: - Pani żądała odszkodowania, bo "przeziębiła się w trakcie lotu do Maroka, ponieważ ktoś złośliwie otworzył okno w samolocie". W efekcie miała zepsute wakacje.
Biuro Z: - Turystka przyniosła pismo, w którym opisała swoje niezadowolenie z wakacji w Tunezji i żądała zwrotu kosztów. Była zakwaterowana na północy Tunezji i pewnego dnia postanowiła wybrać się na wycieczkę fakultatywną "safari". Safari jest na samym południu. Jedzie się autokarem dwa dni, 1000 km w obie strony. Klientka nie doczytała informacji i potem miała pretensje do biura, że to tak daleko. W tej samej reklamacji napisała oburzona, że podrywał ją młody boy hotelowy.
Biuro X: - Klienci wykupili wycieczkę do Grecji na przełomie kwietnia i maja. Mieli pretensje, że trzy dni padało. A przecież wiadomo, że tam pogoda stabilizuje się dopiero pod koniec maja. Narzekali, że było im zimno i mieli tylko jeden koc, ale nie poszli do recepcji po dodatkowy.
Dwa młode małżeństwa po powrocie z Turcji narzekały w biurze, że na plaży Kleopatry rodzaj piasku nie pozwalał na robienie babek.
Biuro Y: - Pani miała pretensje, że jej córka wróciła z Tunezji w ciąży. Pytałyśmy, jaka w tym nasza wina, a ona powiedziała, że to z powodu żywych plemników, które pływały w hotelowym basenie. Tak napisała w piśmie, które wpłynęło do biura. Była oburzona i żądała rekompensaty.
Proces o 3 m kw.
Pan z biura podróży Z jest pewien, że na poznańskim rynku działa grupa naciągaczy: - Już kiedy przeglądają ofertę, zastanawiają się, na co będą się skarżyć. Mają średnie, a najczęściej wyższe wykształcenie. Czytając umowę, poszukują w niej luk. Jadą na wakacje, świetnie się bawią, a po powrocie się skarżą. Mówią, że łazienka była rozwalona, chociaż tylko kurek był pęknięty. Żądają zwrotu części kosztów lub rabatu na następny wyjazd i często zmieniają biura podróży.
- Właśnie mamy taką sprawę - wtrąca pracownica biura Z. - Rezydentka hotelu w Turcji podczas zakwaterowania turystów powiedziała im, że taras przy ich pokoju ma 23 m kw. Jedna para pozwała rezydentkę do sądu, ponieważ "informacje, które podała, były niezgodne z prawdą". Okazało się, że zmierzyli taras i miał 20 m kw.
Żeby się zabezpieczyć przed takimi sytuacjami, rezydenci zaczęli ubezpieczać się od odpowiedzialności cywilnej.
Dziennikarka "Gazety" odwiedziła przed sezonem poznańskie biura podróży. Spisała, co pracownicy biur mówią o niektórych wczasowiczach. Rozmowy były anonimowe, bo biura nie chciały stracić pozostałych klientów.
Biuro X: - Klient, jakieś 30 lat, wpadł do biura zdenerwowany i puścił nam film. Wrócił właśnie z wczasów w Tunezji. Film był o tym, jak klient kąpie swoje półtoraroczne dziecko w wannie, a dziecko kaprysi, nie chce stać pod prysznicem, wyrywa się, płacze. Oglądałyśmy z koleżanką i nie wiedziałyśmy, o co chodzi. Film trwał ze 20 min. Okazało się, że był dowodem w sprawie reklamacji. Klient zażądał rekompensaty "za straty moralne" poniesione w czasie pobytu za granicą, ponieważ w hotelowej wannie nie było korka. Zapytałyśmy, czy poszedł w sprawie korka do recepcji albo do rezydentki. Nie, korek zdaniem klienta powinien być na miejscu, czyli w wannie.
Inna pani była oburzona, że "w Tunezji w basenie pływają Arabowie". Uważała, że tubylcy nie powinni być w tym samym hotelu co turyści.
Angielska poprawność
Najczęściej klienci skarżą się na monotonię menu i małe ilości mięsa.
Biuro Y: - Była skarga, że w Egipcie w wersji all inclusive nie było coli light, chociaż uprzedzaliśmy klientów, że menu all inclusive składa się z produktów regionalnych, a cola light do nich nie należy. Inny klient narzekał, że nie było schabowego, chociaż ktoś, kto wybiera się do krajów muzułmańskich, powinien wiedzieć, że tam nie hoduje się świń.
Pracownicy biur skarżą się, że Polacy mało interesują się miejscem, do którego jadą.
Pani z biura X: - Jadą do Grecji i pytają, czy będzie polska telewizja. Albo potem narzekają, że nie było. Uważają, że hotel trzygwiazdkowy w Egipcie powinien oferować to samo, co poznański Novotel, chociaż Novotel to hotel biznesowy w centrum miasta i musi mieć internet, telefon i kablówkę, a hotel z trzema gwiazdkami przy plaży służy do wypoczynku i powinien mieć raczej basen i miejsce do zabaw dla dzieci.
Bo podrywał ją boy
Pracownica biura Z: - Polacy niechętnie dają napiwki. A przecież w krajach arabskich np. napiwki są traktowane prawie jak jeden z filarów islamu - jałmużna. Bogaty dzieli się majątkiem z uboższym. Nie dać napiwku to wstyd, a nasi klienci dają napiwki tylko wtedy, kiedy ktoś zrobił coś ekstra. Staramy się informować turystów o miejscowych zwyczajach, nie zawsze odnosi to skutek. Sama widziałam, jak Polacy w hotelu pięciogwiazdkowym w Tunezji wyszarpywali walizki od boya hotelowego, żeby nie musieć dawać napiwku. I potem jest kłopot, bo w hotelach, gdzie już byli Polacy, obsługa jest mniej wylewna w kontaktach z naszymi rodakami. Panuje tylko "angielska poprawność". Trudniej załatwić miejsca w takim hotelu.
Biuro Y: - Po powrocie z Grecji jeden z turystów przez półtora roku pisał do biura reklamacje, że miał wytarte guziki w pilocie do TV. Domagał się rekompensaty za niski komfort.
Biuro X: - Pani żądała odszkodowania, bo "przeziębiła się w trakcie lotu do Maroka, ponieważ ktoś złośliwie otworzył okno w samolocie". W efekcie miała zepsute wakacje.
Biuro Z: - Turystka przyniosła pismo, w którym opisała swoje niezadowolenie z wakacji w Tunezji i żądała zwrotu kosztów. Była zakwaterowana na północy Tunezji i pewnego dnia postanowiła wybrać się na wycieczkę fakultatywną "safari". Safari jest na samym południu. Jedzie się autokarem dwa dni, 1000 km w obie strony. Klientka nie doczytała informacji i potem miała pretensje do biura, że to tak daleko. W tej samej reklamacji napisała oburzona, że podrywał ją młody boy hotelowy.
Biuro X: - Klienci wykupili wycieczkę do Grecji na przełomie kwietnia i maja. Mieli pretensje, że trzy dni padało. A przecież wiadomo, że tam pogoda stabilizuje się dopiero pod koniec maja. Narzekali, że było im zimno i mieli tylko jeden koc, ale nie poszli do recepcji po dodatkowy.
Dwa młode małżeństwa po powrocie z Turcji narzekały w biurze, że na plaży Kleopatry rodzaj piasku nie pozwalał na robienie babek.
Biuro Y: - Pani miała pretensje, że jej córka wróciła z Tunezji w ciąży. Pytałyśmy, jaka w tym nasza wina, a ona powiedziała, że to z powodu żywych plemników, które pływały w hotelowym basenie. Tak napisała w piśmie, które wpłynęło do biura. Była oburzona i żądała rekompensaty.
Proces o 3 m kw.
Pan z biura podróży Z jest pewien, że na poznańskim rynku działa grupa naciągaczy: - Już kiedy przeglądają ofertę, zastanawiają się, na co będą się skarżyć. Mają średnie, a najczęściej wyższe wykształcenie. Czytając umowę, poszukują w niej luk. Jadą na wakacje, świetnie się bawią, a po powrocie się skarżą. Mówią, że łazienka była rozwalona, chociaż tylko kurek był pęknięty. Żądają zwrotu części kosztów lub rabatu na następny wyjazd i często zmieniają biura podróży.
- Właśnie mamy taką sprawę - wtrąca pracownica biura Z. - Rezydentka hotelu w Turcji podczas zakwaterowania turystów powiedziała im, że taras przy ich pokoju ma 23 m kw. Jedna para pozwała rezydentkę do sądu, ponieważ "informacje, które podała, były niezgodne z prawdą". Okazało się, że zmierzyli taras i miał 20 m kw.
Żeby się zabezpieczyć przed takimi sytuacjami, rezydenci zaczęli ubezpieczać się od odpowiedzialności cywilnej.